Antman - recenzja
75%Punktacja
Ocena czytelników: (0 Votes)
0%

Filmy ze stajni Marvela, choć nie schodzą poniżej pewnego poziomu, zaczęły być nieco wtórne. Studio zmienia co prawda nieco konwencję swoich produkcji, co zaowocowało szpiegowskim Zimowym Żołnierzem, ale trzon uniwersum dalej stanowi radosna rozwałka w stylu Czasu Ultrona. Na szczęście Antman oferuje świeże spojrzenie na filmy superbohaterskie.

Tym razem głównym bohaterem nie jest superinteligentny milioner czy zmodyfikowany genetycznie żołnierz, tylko drobny złodziejaszek. No, może nie taki drobny, ale na pewno jest to dużo bardziej „zwykła” postać niż herosi pokroju Thora czy Scarlet Witch. Scott Lang vel Antman (grany przez Paula Rudda) ma za sobą odsiadkę, żona nie chce go znać i nie stać go na alimenty dla ukochanej córki. Z pomocą przychodzi nieudolny latynoski gang oraz genialny profesor, który chce zapobiec wydostaniu się poza mury laboratorium zaawansowanej technologicznie broni pozwalającej na swobodne zmniejszanie się. Jedynym sposobem wydaje się… wyposażenie Scotta w właśnie tę broń, by wykradł drugi egzemplarz z rąk karykaturalnie złej korporacji (w roli diabolicznego prezesa świetny Corey Stroll). W tle przebija się jeszcze dość naiwna historyjka o relacji ojca z córką (w tej roli Evangeline Lily – niesamowite, że od serialu Lost minęło już ponad 10 lat, a ona niewiele się zmieniła).

Najważniejsze, że kreacje bohaterów są całkiem udane. Nie ma co oczywiście oczekiwać po popcornowym kinie dla nastolatków specjalnej głębi, jednak działania postaci są nieźle umotywowane, historia jest spójna, a film nie jest aż tak przewidywalny jak można było się tego spodziewać. Do tego dochodzi typowa dla Marvela stylistyka i rozwiązania techniczne, które jak zwykle stoją na bardzo wysokim poziomie. Podsumowując, jeśli akurat nudzicie się w domu a chcielibyście obejrzeć coś lekkiego, łatwego i przyjemnego, to Antman będzie dobrym wyborem.

Podobne Posty