We wczorajszej aktualizacji, na PlayStation 4 pojawiło się demo gry Blue Estate, ciekawej z tego względu, że jest to shooter na szynach, gdzie do celowania wykorzystujemy żyroskopy w padzie. Jak wyszło? Od razu uprzedzam – ten wpis jest raczej małym opisem pierwszych wrażeń z dema i subiektywną opinią na temat tego, czy takie sterowanie w ogóle ma sens. Mógłbym go zakończyć krótkim „owszem, ma sens”, ale sądzę, że bez sensownych argumentów byłoby to raczej mało wartościowa rekomendacja. 😉

Gra rozpoczyna się od klimatycznego intro, w formie komiksu, co nie powinno być zaskoczeniem – gra powstała na bazie komiksu, więc wszystko się zgadza. Jest zabawnie, widać inspirację kinem Tarantino, zastosowana kreska jest przyjemna dla oka. Po chwili poświęconej na kalibrację przechodzimy do właściwej części zabawy. Pierwszy szok – to działa! Ruchy pada precyzyjnie przenoszone są na ekran, a strzelanie jest bardzo przyjemne. W grze na dobrą sprawę używamy jedynie dwóch, góra trzech przycisków – jeden spust odpowiedzialny jest za przeładowywanie / chowanie się za elementami otoczenia, drugi za strzał. Do tego dochodzi też przeładowywanie i opcjonalnie, wyśrodkowanie celownika. Trochę chybionym pomysłem, przynajmniej moim zdaniem, jest dodanie w grze sekwencji QTE obsługiwanych touchpadem. Niby jest to jakieś urozmaicenie, ale trochę mnie to rozpraszało, szczególnie, gdy podczas intensywnych strzelanin musimy macnąć gładzik, żeby odsunąć włosy z twarzy…

Grafika i udźwiękowienie, jak na produkcję niezależną robią przyzwoite wrażenie. Nie jest to może poziom prawdziwie next-genowy, ale po tym krótkim demie nie mam się do czego przyczepić. Jest kolorowo, ładnie, nieco cel-shadingowo. Warstwa wizualna przypomina połączenie Borderlands, The Darkness i Shadow Warriora. Muzyka i głosy są w porządku – po zaledwie dwudziestu minutach nie jestem w stanie powiedzieć na ten temat nic więcej.

Najważniejszą informacją jest zdecydowanie pozytywna reakcja na sterowanie wychyleniami kontrolera. Naprawdę nie sądziłem, że może się to sprawdzić w praktyce. Obawiałem się chaosu, małej dokładności i okropnych problemów z przyzwyczajeniem się do tego, a w praktyce działa to niemal idealnie. Niemal, bo kilka razy zdarzało mi się zagubić gdzieś celownik, ale wystarczyło jedynie nacisnąć L1, aby go zresetować.

Blue Estate może zapoczątkować nowe sposoby na użycie kontrolera PS4 i jest to zdecydowanie coś wartego uwagi. Do tej pory, jedynie w kilku grach stosowano żyroskopy, a okazuje się, że potencjał jest naprawdę duży. Niecierpliwie będę wyczekiwał kolejnych produkcji, starających się wprowadzić do rozgrywki coś innowacyjnego.

O Autorze

Zapalony gracz od kilkunastu lat (tak, zaczynałem w bardzo młodym wieku ;)). Ulubiony gatunek? To dla mnie bez znaczenia, jestem w stanie docenić każdą grę, jeśli faktycznie ma ona coś do zaoferowania, nie znoszę jednak odcinania kuponów od znanych marek - kolejne części Call of Duty nie są dla mnie. ;)

Podobne Posty