Pierwsza część Borderlands, stworzona przez Gearbox Software okazała się sporym sukcesem. Połączenie gry FPS z elementami RPG dało znakomity rezultat, czego efektem było kilkadziesiąt nominacji do tytułu gry roku i wiele innych nagród. Wszystko to sprawiło, że powstanie drugiej części było w zasadzie tylko i wyłącznie kwestią czasu.

Gdy do moich rąk trafiła druga część tej produkcji wiedziałem jedno – zniknę na kolejnych kilkadziesiąt godzin, tak jak miało to miejsce w przypadku części pierwszej. Na początku, po krótkim wprowadzeniu czeka nas wybór jednej z czterech (lub pięciu w przypadku edycji z preorderu) klas postaci, z których każda posiada odrębne umiejętności i preferowany typ broni – Salvador, gunzerker może przez pewien czas korzystać z dwóch dowolnych broni naraz, Axton ma możliwość ustawienia na polu walki niewielkiego działka, Maya może ogłuszać przeciwników, natomiast Zer0 potrafi znikać i po cichu zdejmować przeciwników przy pomocy swojej katany. Sporym minusem dla mnie, osoby, która ceni sobie możliwość dowolnej kreacji postaci jest ograniczenie ilości cech, które możemy edytować. Możemy zmienić kolor naszych ubrań, wybrać jeden z kilku dostępnych modeli twarzy, zmienić imię postaci i na tym w gruncie rzeczy kończą się nasze możliwości w tym zakresie.

2013-10-13_00003

Cała akcja gry po raz kolejny dzieje się na Pandorze, jednak tym razem polem działań nie są jedynie pustynie, twórcy starali się znacznie urozmaicić otoczenie co zresztą widać już na samym początku, gdy znajdujemy się na terenach pokrytych śniegiem. Jeśli graliście w pierwszą część, to wiele elementów wyda się wam znajomych – począwszy od grafiki, poprzez interfejs, czy też Claptrapa – małego robota, który spełnia na początku funkcję samouczka i przeprowadza nas przez pierwsze zadania. Fabuła w grze na pozór wydaje się być prosta i oklepana – władzę na Pandorze przejął Przystojny Jack, który dąży do unicestwienia wszystkich mieszkańców tej planety. W wyniku pewnych wydarzeń zostajemy wplątani w całą tą intrygę i naszym zadaniem jest powstrzymanie działań głównego antagonisty, a w konsekwencji uratowanie całej Pandory.

Oczywiście, zanim uda nam się zmierzyć z głównym antagonistą czekają nas tysiące misji, zarówno tych związanych z głównym wątkiem fabularnym, jak i pobocznych, które warto wykonywać ze względu na to, że są one świetnym źródłem doświadczenia, pieniędzy, a także nowych broni. Chociaż questy poboczne wydają się być do siebie dość podobne i opierają się na schematach znanych z innych gier RPG, to sposób w jaki zostały one przedstawione sprawia, że nie nudzą nam się one, a wręcz przeciwnie – często będziemy odwlekać wątek fabularny, chcąc wykonać jeszcze kilka sidequestów.

2013-10-13_00005

Wart opisania jest też system rozwoju postaci. Po raz kolejny zdobywamy tutaj poziomy, odblokowując możliwość wyboru talentów – każda z postaci posiada trzy drzewka, z których każde jest diametralnie inne. Grając jako Zer0 miałem do wyboru Sniping – czyli poprawę umiejętności strzeleckich, Bloodshed, wspomagające walkę wręcz i Cunning, czyli drzewko najbardziej zbalansowane, dodające bonusy zarówno do strzelectwa jak i szermierki, a przy tym wspomagające główną umiejętność tego bohatera, jaką jest Decepti0n, tymczasowa niewidzialność połączona ze sporą premią do ataku. Ciekawym dodatkiem jest też tzw. „Badass Rank” – punkty te otrzymujemy za wykonywanie określonych wyzwań (np. za pewną ilość headshotów) i możemy je wykorzystać na poprawę statystyk naszego bohatera, np. zwiększyć ilość zadawanych obrażeń, przyśpieszyć prędkość przeładowywania broni itd.

2013-10-12_00001

Po raz kolejny świetnie sprawdza się tryb kooperacji, w którym wspólnie może grać do czterech osób. Rozgrywka ten sposób jest znacznie ciekawsza niż w singlu, szczególnie jeśli gra się w towarzystwie przyjaciół. Niestety, tryb co-op ma jedną poważną wadę, jaką jest niezbyt przemyślana dystrybucja przedmiotów, które są dzielone pomiędzy graczami – jeśli więc gramy z osobami egoistycznymi, to możemy mieć poważne problemy z tym, żeby zebrać lepsze i bardziej wartościowe przedmioty.

Jeśli chodzi o stronę audiowizualną, to Borderlands 2 jest godnym następcą pierwszej części. Również zastosowano tutaj cel-shading i humorystyczną oprawę graficzną – postacie są przerysowane, karykaturalne, a sposób ich przedstawiania w grze nasuwa skojarzenia z produkcjami Guya Ritchie i Quentina Tarantino.Na osobną wzmiankę zasługuje muzyka – Borderlands 2 moim zdaniem posiada jeden z najlepszych soundtracków w historii gier komputerowych. Spokojne, gitarowe melodie świetnie wpasowują się w konwencję kosmicznego westernu, a szybka, dynamiczna muzyka, która towarzyszy nam w potyczkach pozwala nam lepiej wczuć się w akcję.

2013-10-13_00008

Borderlands 2 to godny następca pierwszej części. Twórcom udało zachować się najlepsze cechy wcześniejszej produkcji, jednocześnie dodając wiele nowych usprawnień, dzięki którym gra jest jeszcze bardziej przystępna i wciągająca. Na pochwałę zasługuje też długość gry – 30 godzin (na tyle starcza mniej więcej wątek fabularny) zadowoli nawet najbardziej wybrednych graczy, a zapowiedziane 4 DLC przynajmniej podwoją czas spędzony na Pandorze.

Borderlands 2 - recenzja
Mogę to powiedzieć z czystym sumieniem - tej grze, poza drobnostkami nic nie można zarzucić.
Grafika90%
Audio100%
Grywalność90%
Plusy
  • Świetna grafika i muzyka
  • Doskonała zabawa w singlu i co-opie
  • Humor, klimat
Minusy
  • Kiepska dystrybucja lootu w kooperacji
  • Brak kreacji postaci z prawdziwego zdarzenia
93%Punktacja
Ocena czytelników: (3 Votes)
100%

O Autorze

Zapalony gracz od kilkunastu lat (tak, zaczynałem w bardzo młodym wieku ;)). Ulubiony gatunek? To dla mnie bez znaczenia, jestem w stanie docenić każdą grę, jeśli faktycznie ma ona coś do zaoferowania, nie znoszę jednak odcinania kuponów od znanych marek - kolejne części Call of Duty nie są dla mnie. ;)

Podobne Posty