Devil May Cry to tytuł, który jeszcze na długo przed premierą budził olbrzymie emocje – głównie negatywne. Nowe studio i szereg zmian sprawiły, że zagorzali fani tej serii zaczęli obawiać się o efekt końcowy, a tym, co przelało czarę goryczy była zmiana wizerunku protoplasty– ze srebrnowłosego, skrajnie japońskiego bohatera, Dante zmienił się w typowego, amerykańskiego nastolatka o niewyparzonym języku. Przed Ninja Theory pojawiło się naprawdę trudne zadanie, ponieważ aby odnieść sukces z grą, która miała mocne podstawy w poprzednich odsłonach, produkcja musiała okazać się naprawdę solidną, zwłaszcza by ukrócić niesłuszne przedpremierowe opinie.

Nowe Devil May Cry przez wielu uważane jest za kolejną, piątą część cyklu, jednak tak naprawdę jest to restart serii rozpoczynający całą historie na nowo, w zupełnie inny sposób. Głównego bohatera poznajemy jako mieszkającego w przyczepie campingowej nastolatka żyjącego w Limbo City, mieście, które sprawia wrażenie zwyczajnej współczesnej metropolii. Gdy na drodze Dante pojawia się Kat, wszystko zmienia się o 180 stopni i okazuje się, że miasto to jest tak naprawdę siedliskiem demonów, a nasz protagonista jest jedną z niewielu osób, która jest w stanie zwalczyć demonicznych włodarzy. Z pomocą Kat i tajemniczej organizacji The Order, Dante poznaje Limbo City od innej, ukrytej strony, a także dowiaduje się kolejnych szczegółów nie tylko o tym co dzieje się w mieście, ale również o własnej przeszłości… Dante jest bowiem Nefilimem, czyli dzieckiem zrodzonym ze związku anioła i demona, przez co jest osobą szczególnie zagrażającą demonom w Limbo City, a przede wszystkim Mundusowi, który stoi na ich czele. Pochodzenie Dantego umożliwia mu korzystanie z zabójczego arsenału, na który składają się bronie tak anielskie, jak i demoniczne. Co ciekawe w DmC każda z broni posiada dodatkową funkcjonalność, która przydaje się np. przy fragmentach zręcznościowych lub też eksploracji ukrytych pomieszczeń. Podstawowym zastosowaniem naszego uzbrojenia jest jednak walka, której w produkcji studia Ninja Theory nie brakuje. Każda z broni wymusza na nas stosowanie innej taktyki – arsenał broni anielskich jest szybki, ale zadaje mniejsze obrażenia, podczas gdy demoniczny oręż nie pozwala na wyprowadzanie błyskawicznych ataków, ale gdy już uda nam się zamachnąć, to z przeciwników nie ma co zbierać. Do tego wszystkiego dochodzą też inne umiejętności głównego bohatera – na przykład kilka rodzajów uników, żonglowanie wrogami po wybiciu ich w powietrze czy też Devil Trigger, pozwalający na krótki czas zawiesić wrogów nad ziemią zwiększając przy tym zadawane przez nas obrażenia.

2013-03-12_00098

W najnowszym Devil May Cry twórcy postawili na większą przystępność tytułu dla początkujących graczy. O ile wcześniejsze części serii były trudne nawet na niższych poziomach trudności, o tyle w DmC zostało to lepiej wyważone. Grając na najłatwiejszym poziomie nawet amatorzy będą w stanie poradzić sobie z grą, a przystępny i widowiskowy system kombosów sprawia, że nawet bez doświadczeń ze slasherami będziemy czuć się jak prawdziwi wymiatacze, widząc co Dante wyprawia z kolejnymi zastępami przeciwników. Kolejne poziomy oznaczają coraz większe wyzwania – dla największych twardzieli przygotowano tryb Hell And Hell, w którym przeciwnicy są wyjątkowo wytrzymali, a Dante ginie „na jeden strzał”. Niestety nauczenie się sterowania w wersji PC zajmie nam trochę czasu, a to z tego powodu, że nowe Devil May Cry wykorzystuje naprawdę sporo klawiszy, a przy dynamicznych starciach łatwo o pomyłkę. Kilka pierwszych godzin przy DmC to jednak wystarczający czas na to, aby wszystko sobie przyswoić. Wspominając o czasie – sama gra jest niestety dość krótka i 8 godzin (które stało się już chyba standardem w grach video) to wystarczający czas na przejście głównego wątku na normalnym poziomie trudności i po finałowej walce możemy odczuwać pewien niedosyt.

2013-03-12_00033

Jako miłośnik wszelkiej maści slasherów obawiałem się o pracę kamery w tej grze, bo z doświadczenia wiem, że przy szybkich potyczkach – szczególnie z większą ilością przeciwników -naprawdę ciężko jest o kamerę, która nadąży za tym co dzieje się na ekranie, a nie zdecyduje się np. na ukazywanie podłogi i innych elementów otoczenia. Na szczęście w Devil May Cry kamera spisuje się wzorowo i naprawdę ciężko jest się do czegoś przyczepić, poza małymi wyjątkami. Mankamentem jest jednak brak możliwości skupienia się na wybranym przeciwniku, przez co czasami przyjdzie nam ciąć mieczem powietrze, bo wróg zdąży się przemieścić przed wyprowadzeniem ataku.

2013-02-25_00033

Warstwa graficzna DmC nasuwa skojarzenia z horrorami, tudzież z wizjami osób, o – najdelikatniej mówiąc – zaburzonej psychice. Niejednokrotnie będziemy świadkami tego, że samo miasto będzie chciało nas zlikwidować – czy to przez próbujące nas zmiażdżyć ściany, czy też przez osuwającą się pod naszymi stopami ziemię. Manifestacja morderczych zapędów Limbo City pojawia się też w formie mrocznych głosów i pojawiających się napisów na ścianach. Wszystko to zostało zrealizowane w naprawdę ciekawy artystyczny sposób i na długo zapada w pamięć. Także reszta warstwy wizualnej wypada naprawdę dobrze na tle konkurencji – kombosy są spektakularne, bossowie odrażający, a sama rozgrywka naprawdę płynna. Jeśli chodzi o muzykę to w DmC przeważa dubstep holenderskiej grupy Noisia, jednak jest on dobrany w taki sposób, że nawet zdecydowanym przeciwnikom gatunku nie powinien przeszkadzać. Utwory są mroczne, tajemnicze i powolne, a w trakcie walki muzyka staje się szybka, dynamiczna i wygląda to tak, jakby starała się nadążać za akcją na ekranie. Oprócz dubstepu od czasu do czasu usłyszmy też industrialne utwory Combichrist, a cała warstwa audiowizualna jest naprawdę doskonale wykonanym i wzajemnie łączącym się widowiskiem, które potrafi zachwycić.

2013-02-25_00035

Ninja Theory świetnie wywiązało się z powierzonego im zadania. Otrzymaliśmy może nie idealnego, ale wzorowo wykonanego slashera, który poza świetną grafiką i muzyką zapewnia też intuicyjny i przystępny system walki dla amatorów, a także szereg wyzwań i poziomów trudności dla osób, które chcą poświęcić historii Dantego więcej czasu. Pozostaje tylko pytanie – czy studiu Ninja Theory uda się przekonać malkontentów i fanów starej serii Devil May Cry? Oby, w innym przypadku może ominąć ich szansa na zagranie w dobry tytuł.

Devil May Cry - recenzja
Ta gra wygląda i brzmi niesamowicie, a siekanie demonów dostarcza ogromnej satysfakcji. Chociaż Dante zmienił się nie do poznania, to Devil May Cry nadal jest wierne sprawdzonym schematom. Dobra robota, Ninja Theory!
Grafika90%
Audio100%
Grywalność90%
Plusy
  • Świetna grafika i ogólna stylistyka
  • Doskonały soundtrack
  • Łatwy do opanowania, a przy tym satysfakcjonujący system walki
Minusy
  • Mogłaby być dłuższa
  • Brak namierzania wrogów
93%Punktacja
Ocena czytelników: (1 Głosuj)
88%

O Autorze

Zapalony gracz od kilkunastu lat (tak, zaczynałem w bardzo młodym wieku ;)). Ulubiony gatunek? To dla mnie bez znaczenia, jestem w stanie docenić każdą grę, jeśli faktycznie ma ona coś do zaoferowania, nie znoszę jednak odcinania kuponów od znanych marek - kolejne części Call of Duty nie są dla mnie. ;)

Podobne Posty