Za tydzień  mam swoje własne, prywatne święto. Na PlayStation 4 ukazuje się odświeżona wersja The Last of Us, tytułu, który zatrząsnął branżą gier w 2013 roku, zdobył masę nagród i na długo pozostał w sercach i umysłach graczy. Pomimo tego, przeglądając sieć, często spotykam się z opiniami, że dostajemy „odgrzewanego kotleta”, a Naughty Dog, zamiast pracować nad nowymi produkcjami, będzie odcinać kupony od swojego największego dzieła. Śmiem się z tym wszystkim nie zgodzić…
Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że moim, skromnym, prywatnym zdaniem, The Last of Us: Remastered nie było w założeniach planowane jako odgrzewany kotlet i próba wyciągnięcia kasy od osób, które grały w tę grę na PlayStation 3. To raczej specjalny prezent, przewidziany dla posiadaczy next-gena Sony, którzy albo nie posiadali konsoli poprzedniej generacji, albo z jakiegoś powodu TLOU ominęli. Jasne, zaraz mogą pojawić się głosy, że PS3 można teraz kupić za 300-400 zł i to mniejszy wydatek niż kupno PS4. Ale, czy ktoś naprawdę zamierza kupować PlayStation 4 dla tej jednej gry? Pomimo całej sympatii i szacunku dla studia z Santa Monica – nie sądzę. PS4 to nadal młoda konsola, z wielką przyszłością przed sobą, a wydanie najczęściej nagradzanej gry 2013 roku na tą platformę jest po prostu świetnym zbiegiem okoliczności i doskonałą szansą dla jej posiadaczy, aby nadrabić zaległości. A skoro trafia się taka okazja, to dlaczego z niej nie skorzystać?

Druga sprawa – „Naughty Dog idzie na łatwiznę, zamiast tworzyć nowe tytuły”. Również nietrafiony argument, a przy okazji i kompletny brak zrozumienia branży. To studio zatrudnia ponad 200 osób. Bardzo doświadczonych osób. Spokojnie można wydzielić kilka zespołów pracujących nad różnymi tytułami. Także nie musicie się martwić – istnienie The Last of Us: Remastered raczej nie wpłynie na opóźnienie premiery Uncharted 4, ani też nie spowoduje, że jakiś potencjalny hit trafi do kosza, bo nie będzie miał się nim kto zająć. Poza tym, od 1998 roku, praktycznie każda gra od tego studia miała średnią ocen w granicy 85-95 punktów.Wniosek? Raczej nie ma powodów do obaw, a Naughty Dog to developerzy, którym spokojnie można zaufać.

Kolejna rzecz, na którą chciałbym zwrócić uwagę, a przy tym równie często powtarzający się tekst, który niczym łańcuszki szczęścia przewija się na forach i grupach różnego rodzaju, a mianowicie narzekanie na brak gameplayów i screenów. Zastanówcie się jednak – czy naprawdę są one potrzebne? Jeśli grę ograliście i interesuje Was wersja na PS4, to i tak w nią zagracie, bo doskonale zdajecie sobie sprawę z tego, jak ten tytuł może wyglądać w 1080p i 60 klatkach na sekundę. Jeśli zaś nie graliście, to…lepiej, żebyście nie widzieli TLOU:R w akcji, bo możecie natrafić na spoilery (funny fact – pewne spoilery widać nawet w trailerze z E3). A spoilowanie sobie historii, w grze nastawionej tak bardzo na fabułę może totalnie skopać zabawę…

I jeszcze na koniec – kwestia finansowa. Wiele osób ma żal do Naughty Dog i Sony, że posiadacze wersji PS3 nie dostaną dodatkowej zniżki na zakup gry. Jest to kolejna opinia niezgodna z prawdą, bo na dobrą sprawę, zniżkę otrzymaliśmy wszyscy – nawet jeśli w TLOU nigdy nie zagraliśmy. Nieco ponad miesiąc temu, gra była dostępna w preorderze za ponad 249 zł – teraz jej cena zmniejszyła się o około 70 zł i jest chyba najtańszą grą AAA dostępną na konsole nowej generacji.

Żeby jednak nie było, że nie potrafię zrozumieć oburzenia – to fakt, pojawiły się pewne przesłanki, przez które można było myśleć, że The Last of Us pozostanie tytułem ekskluzywnym dla PS3. Faktem jest też to, że wydawanie remasteru zaledwie rok po premierze „starej” wersji jest dość rzadko spotykanym zabiegiem. Po raz kolejny jednak się powtórzę – to oferta przeznaczona przede wszystkim dla dwóch grup osób: fanatyków, którzy przeszli grę wielokrotnie i zrobią to jeszcze raz, aby doświadczyć jej w lepszej jakości, oraz posiadaczy PlayStation 4, którzy nie mieli okazji towarzyszyć Joelowi i Ellie w poprzedniej generacji.

O Autorze

Zapalony gracz od kilkunastu lat (tak, zaczynałem w bardzo młodym wieku ;)). Ulubiony gatunek? To dla mnie bez znaczenia, jestem w stanie docenić każdą grę, jeśli faktycznie ma ona coś do zaoferowania, nie znoszę jednak odcinania kuponów od znanych marek - kolejne części Call of Duty nie są dla mnie. ;)

Podobne Posty