Czy kiedykolwiek – w przerwach między masakrowaniem kolejnych psycholi, słuchaniem podśpiewywania Claptrapa albo przegrywaniem urobku 10 misji na automacie u Moxxi – zastanawialiście się, co takiego można by dodać do Borderlands, żeby było jeszcze fajniejsze?

Nie. Jasne, że nie. Bo nikomu nie mieściło się w głowie, że Borderlands może być jeszcze fajniejsze.

I jeśli myślisz teraz, że kolejna odsłona komiksowej rozgrywki w ogóle Cię nie interesuje, nie jest Ci potrzebna do szczęścia i kompletnie Cię nie kręci – grubo się mylisz. Chcesz jej bardziej, niż myślisz – tylko jeszcze o tym nie wiesz…

Zapowiedziana na jesień tego roku „Borderlands: The Pre-Sequel” swoją niepowtarzalnie absurdalną nazwę zawdzięcza temu, że dzieje się dokładnie między „jedynką”, a „dwójką”. Sukces kasowy dotychczasowych jatek na Pandorze najwyraźniej był dla producentów totalnym kosmosem – bo właśnie tam będziemy teraz siać spustoszenie: na księżycu Pandory. W skafandrach. Na tlenowym głodzie (dusisz się – you died!) i w warunkach anemicznej grawitacji (odlecisz – you died!). Z obłędnymi krio-giwerami za pasem. Polując na loot, który na glebę spadnie… albo nie.

[wyobrażanie sobie w tym momencie krajobrazu po rzuceniu granatem w takim otoczeniu jest zdrowym odruchem!]

Już jest nieźle – a teraz wyobraź sobie, że możesz grać w Borderlands najbardziej epicką „postacią” gry. To nie żart – do teamu vault-hunterów dołącza Claptrap! A jako że rozmiar to nie wszystko, oprócz jednokołowego ulubieńca tłumów, do dyspozycji graczy będą także „normalni” vault-hunterzy: pani szeryf Nisha (broń, ewentualnie więcej broni), gladiatorka Athena (Kapitan Ameryka, wersja pandoriańska – kobieca), oraz mechanicznie przypakowany Wilhelm (skrzyżowanie Robocopa i Wolverine’a).

Do tego wszystkiego dołóż jeszcze perspektywę przemieszczania się od lokalizacji do lokalizacji wypaśnym żyrokopterem albo unoszącym się nad ziemią, motocyklowatym cackiem…

Aha, no i Handsome Jack jest… Nie no, to byłby spojler.

Spokojnego wyczekiwania do premiery!

p.s. „Pre-Sequel” powstaje na silniku „dwójki”, więc zapomnijcie o jakimś technologicznym kosmosie. Gra będzie dostępna w trybie „nie stać mnie na PS4”, czyli na PS3, Xboxa 360 i PC.

p.p.s. Na preview rzucają granatem! ;3

Podobne Posty