Condemned Heroes to już czwarty samodzielny dodatek do świetnego drugowojenngo RTSa zatytułowanego Men of War i zarazem ostateczny dowód, że twórcy zdecydowanie postawili na ilość, a nie jakość.

Men of War: Wyklęci Bohaterowie - recenzja

Gra skupia się na radzieckich batalionach karnych – efektowi rozkazu Stalina numer 227: Ani kroku wstecz (ros. Ни шагу назад!). Na jego mocy oficerowie skazani za dezercję (albo po prostu odwrót bez rozkazu) trafiali do karnych oddziałów, których zadaniem była walka na pierwszej linii frontu i wykonywanie najtrudniejszych, wręcz straceńczych misji. Jak nietrudno się domyślić, każde podejście kompanie te okupowały ogromnymi stratami, a żywot takiego żołnierza do najdłuższych nie należał. Karne jednostki Armii Czerwonej to jedna z najciekawszych kart historii II wojny światowej i można powiedzieć, że wymarzona tematyka dla gry wojennej. Szkoda, że potencjał realiów został wykorzystany tutaj w stopniu nikłym – gra bowiem nie ma żadnej fabuły, a poszczególne misje ograniczają się do prostego “idź jak najszybciej do przodu i zrób miejsce radzieckiej armii, a co jakiś czas odpieraj kontrataki Wermachtu”. To krok wstecz względem poprzedniego dodatku, którego akcja działa się podczas wojny w Wietnamie. Nie ma co liczyć choćby na porządną odprawę przed zadaniami.

 Nikt nie mówił, że będzie łatwo… Ale żeby aż tak?

Men of War: Wyklęci Bohaterowie

Ostatecznie jedynym dowodem na kierowanie właśnie takim batalionem jest momentami obłędny poziom trudności. Zazwyczaj wróg ma przewagę liczebną, technologiczną i jest lepiej ustawiony, przez co nawet na najniższym levelu Wyklęci Bohaterowie stanowią prawdziwe wyzwanie, chociaż sztuczna inteligencja pozostawia tutaj wiele do życzenia. W niektórych, co bardziej hardkorowych momentach miałem wrażenie, że gram w którąś odsłonę serii Commandos. Dodatek jest kierowany tylko do najzagorzalszych fanów serii, którzy po przejściu poprzednich add-onów szukają nowych wyzwań. Brak tu nawet porządnego samouczka. [highlight color=”yellow”]Nie było by to specjalnym problemem, gdyby nie irytująca skłonność żołdaków do przejawiania oznak skrajnego debilizmu. Potrafią nie reagować na idące dwa metry od nich jednostki przeciwnika, a drogi gubią tak, że nawet postacie w The Sims by się nie powstydziły.[/highlight]

Było, było, było!

Co gorsza, sama rozgrywka jest monotonna, żeby nie powiedzieć nudna. Po kilkudziesięciu minutach gracz widział już wszystko, a produkcja nie jest w stanie niczym go zaskoczyć. Powtarzalność zadań zaczyna irytować dość szybko, przez co mimo w miarę przyzwoitego czasu potrzebnego na przejście Wyklętych Bohaterów do końca (4 kampanie po 15 misji) pewnie znajdzie się niewielu, którzy zobaczą finałowe napisy. W grze ponownie udostępniono opcję bezpośredniej kontroli nad wybranym żołnierzem, która nieco urozmaica (I przy okazji ułatwia) rozgrywkę. Wojacy mogą też kierować czołgami czy naprawiać uszkodzone samochody, zdarza się też konieczność używania CKMów (zazwyczaj przejętych od wroga), jednak to nie wystarczy. To wszystko widzieliśmy już kilkakrotnie w poprzednich odsłonach serii i nie widzę powodu, by inwestować we wtórny dodatek, kiedy za linią frontu czai się już Men of War 2.

Men of War: Wyklęci Bohaterowie

Nie ma na co narzekać pod względem technicznym. Ten sam, pozostawiony bez większych zmian od 2009 roku silnik uparcie nie chce się zestarzeć. Dzięki temu choć grafika nie powoduje opadu szczęki, to jednak nie wywołuje również żadnych negatywnych odczuć. Na plus warto zaliczyć także ładne, znacznie ulepszone względem poprzedników efekty wybuchów. Muzyka, choć według mnie średnio pasująca, ma przyzwoitą jakość i dobrze uzupełnia świetne odgłosy pola walki. color=”yellow”]Na szczęście wymagania sprzętowe są na tyle niskie, że produkcję powinien odpalić każdy średniej klasy komputer.

Misja niewykonana?

Problem pojawia się przy próbie oceny tytuły. Z jednej strony to wciąż stary, dobry Men of War z kilkoma ciekawymi rozwiązaniami, interesującą tematyką i dobrą grafiką. Z drugiej jednak widać, że seria zjada własny ogon, a twórcy przed premierą pełnoprawnego sequela Men of War zdecydowali się na niskich lotów skok do kieszeni graczy i wypuścili wtórny, nudny produkt niemal niczym nie różniący się od kilku poprzednich dodatków add-on.

Men of War: Wyklęci Bohaterowie - recenzja
Chciałoby się powiedzieć, że Wyklęci Bohaterowie bawią tak samo, jak poprzednie odsłony Men of War. Niestety, seria wykazuje tendencję spadkową i z każdym kolejnym dodatkiem jest coraz gorzej.
Grafika80%
Audio90%
Grywalność45%
Plusy
  • Tło historyczne
  • Niskie wymagania
  • Kilka ciekawych rozwiązań
Minusy
  • Powtarzalna
  • Słabe AI
  • Brak innowacji
50%Punktacja
Ocena czytelników: (1 Głosuj)
70%

Podobne Posty