A wraz z nim tyle samo zachwytów co obaw.

Jak wiecie w redakcji to na mnie spada obowiązek (choć jest to raczej zaszczyt) zajmowania się koszykarskimi grami sportowymi, wśród których NBA 2k zdecydowanie wysunęło się na prowadzenie wśród konkurencji. W sieci zagościł właśnie oficjalny trailer kolejnej odsłony „pomarańczowej” oznaczonej numerem 14. Wraz z nim w mojej głowie pojawiły się jednak nie tylko zachwyty, ale także niestety pewne obawy.

Po kolei jednak. Na pewno pamiętacie całkiem intrygujący trailer z LeBronem Jamesem w roli głównej, w której sam zainteresowany oraz jego cyfrowa kopia wymieniali spostrzeżenia, a w tle widać było przepiękne animacje doskonale imitujące mimikę i boiskowe zachowania „Króla James’a”. Cóż, poniższy trailer ma się do wspomnianego nijak głównie przez to, że sprawia wrażenie nagranego na technologii użytej w 2k13, poprzedniej odsłonie gry. Trzeba się naprawdę dopatrzeć, żeby zobaczyć wizualne różnice, a te same w sobie są raczej kosmetyczne niż rewolucyjne.

Dobre wrażenie robią natomiast animacje i przyznam, że tych nowych jest naprawdę sporo (choćby świetne dwa wsady na początku filmu). Ten element zawsze był mocną stroną Panów z 2k i wszystko wskazuje na to, że nadal takową pozostanie. Martwi mnie jednak to, że użyta w filmie piosenka „Hate me now” Nasa jest już naprawdę wiekowym kawałkiem, a po stworzonym bardzo na odwal się soundtracku do 2k13 jestem pełen obaw o ścieżkę dźwiękową kolejnej części.

Z całego swojego koszykarskiego serca liczę na to, że gracze na PC nie zostaną zrobieni w sami wiecie co i nikt nie każe nam znów dokupywać DLC żeby rozegrać weekend gwiazd, a o niektórych trybach gry obecnych na konsoli mogliśmy w ogóle zapomnieć. Jeśli ilość emocji oraz nowości, jakie wypływały z gry w roku 2012 pozostanie utrzymana to jestem spokojny o przyszłość tej serii. Jeśli jednak będzie inaczej…mam nadzieję, że nie będę musiał zaśpiewać twórcom ich własnej piosenki z trailera  zmieniając słowa na „You can hate 2k now”.

O Autorze

Podobne Posty