W tym roku Międzynarodowe Targi Poznańskie znów goszczą Poznań Game Arena – niegdyś najbardziej prestiżowy event w Polsce powiązany z branżą elektronicznej rozrywki. W zeszłym roku – co by nie mówić – wydarzenie okazało się niewypałem (relację można przeczytać tutaj http://hol-games.pl/poznan-games-arena-2012-relacja.html i http://hol-games.pl/pga-2012-relacja-z-dnia-drugiego.html) i byłem bardzo ciekaw, jak fala krytyki, która wówczas spadła na organizatorów wpłynie na jakość PGA 2013. Podobnie jak poprzednio, piątek został przeznaczony jako dzień dedykowany dla biznesu i mediów (aczkolwiek każdy gracz mógł w nim uczestniczyć po zakupie biletu kosztującego 100 złotych) – zaś w sobotę i niedzielę wejściówki będą kosztować 15 zł od osoby.

Na teren targów dotarłem dopiero o 15, przez co ominęła mnie debata z udziałem wiceministra gospodarki (chociaż nie sądzę, żebym stracił zbyt wiele poza kiełbasą wyborczą). Szybki rzut oka na główną salę i raczej pozytywne zaskoczenie – względem zeszłorocznej edycji stoisk było zdecydowanie więcej. Można było pograć między innymi w Pro Evolution Soccer 2014, Metro Last Light, World of Tanks czy League of Legends. Również strefa retro całkiem dała radę.

W związku z nadchodzącą wielkimi krokami polską premierą (to już w najbliższy poniedziałek) odbyła się prezentacja najnowszej produkcji studia Crytek zatytułowanej Warface. Gra bazuje na trzeciej wersji silnika graficznego CryEngine i w odróżnieniu od poprzednich produkcji studia jest całkowicie darmowa, co dwie prowadzące podkreślały na każdym kroku. Warface całkiem nieźle radzi sobie na świecie (w Rosji na przykład jest 13 milionów zarejestrowanych graczy) i przyznam szczerze, że niespecjalnie się temu dziwię – to naprawdę dobra gra. Jeśli ktoś chciałby sprawdzić to na żywo, do końca targów na stoisku Cryteka można bez przeszkód przetestować tytuł samemu.

Chwilę później rozpoczął się chyba najciekawsze wydarzenie z punktu widzenia osoby zainteresowanej branżą – debata o polskim rynku gier komputerowych z udziałem Macieja Miąsika (One2Tribe), Wojciecha Pazdura (The Farm 51) i trzech innych polskich projektantów. Co dziwne, frekwencja była horrendalnie niska jak na wartość merytoryczną dyskusji – stwierdzenie, że panowie debatowali przy pustej sali byłoby sporym nadużyciem, ale w dalszym ciągu większość krzeseł pozostawała wolna. Wszyscy zgodzili się ze stwierdzeniem, że rozwój dystrybucji elektronicznej pomógł zaistnieć ogromnej ilości studiów developerskich. Doceniono fakt, że polski rynek nadrobił dystans do rynku zachodniego, a także lamentowano nad wciąż obecnym w naszym kraju stereotypem gier komputerowych jako rozrywki dedykowanej wyłącznie dla dzieci. Rozmowa była bardzo rzeczowa i ciekawa (chociaż w gruncie rzeczy nikt nie powiedział nic nowego) i odnoszę wrażenie, że została zakończona trochę za szybko. W każdym razie – punkt zdecydowanie na plus.

Pozostaje jednak pytanie – co z tego? Obejście wszystkich stoisk zajmie najwyżej godzinę, a poza ciekawą debatą (trwającą jakieś 50 minut) i prezentacją Cryteka (40 minut) nie działo się nic, dzięki czemu dzisiejszy dzień mógłby pretendować do miana „dnia przeznaczonego dla prasy i biznesu”. Podejrzewam, że jutro będzie znacznie ciekawiej (głównie dzięki Festiwalowi Twórców Gier, który jest chyba jedynym dobrym wspomnieniem z zeszłego roku).

Cieszy fakt, że najwyraźniej organizatorzy wzięli sobie do serca uwagi graczy, ale to wciąż nie jest to, czego oczekiwaliśmy.

Podobne Posty