Ach, karcianki. Pozwalały nam z mniejszym wkurzeniem odejść od komputera, gdy mama kazała odrabiać lekcje i mieliśmy po co iść do kolegów, gdy oni też nie mogli włączyć magicznego, szarego pudła. Pamiętam swoją pierwszą grę w karty, które nie miały na sobie czterech klasycznych kolorów. „DoomTrooper” był dla mnie nowym krokiem ku nowej sferze rozrywki. Czy mogło być coś lepszego od gier karcianych czy komputerowych? Ojej… co to? Gra karciana na komputerze?!

Wprowadzając w 1997 roku najpopularniejszą na świecie grę karcianą Magic: The Gathering na PeCety, stworzono idealne połączenie. Jednak jak SidMeier zrobi grę, to nie ma… haka na wieśniaka, a warto zaznaczyć, że był to jego ostatni projekt we współpracy z MicroProse (twórcy m.in. UFO: Enemy Unknown)

shandalar3

Gra M:TG przenosi nas do krainy Shandalar, gdzie nie tylko możemy grać w karty z napotkanymi istotami jak Klerycy, Wiedźmy czy Smoki, ale także możemy odwiedzać miasta, młyny czy cmentarze wykonując wszelakie zadania, oczywiście w zamian otrzymując karty lub specjalne klejnoty. Będąc magiem wybranego koloru sztuk czarodziejskich mamy początkowo do dyspozycji wachlarz kart, lecz szybko powiększamy ten zestaw o nowe zabójcze dodatki. Cała kampania jednoosobowa polega na dostaniu się do każdego z pięciu zamków i pokonanie władcy konkretnego koloru magii, oczywiście w potyczce karcianej. Byłoby to nawet proste, gdyby nasi przeciwnicy nie posiadali wszystkich najlepszych kart danej sztuki i nie przewyższali nas prawie dwukrotnie punktami życia.

Samo sterowanie czy obsługa gry jest bardzo prosta. Poruszamy się bitmapowym bohaterem po planszy przedstawiającej krainę. Podróżujemy głównie drogą, lecz możemy przejść na przełaj przez bagna czy las (uwaga, zmniejszają prędkość – ciężko uciec przed wrogiem). W trakcie naszej wyprawy trafimy np. do wioski, gdzie starszy da nam zadanie. Z pełną swobodą po krainie poruszają się też wspomniani wrogowie jak: rycerze, magowie czy trolle i ich jedynym celem, jako wysłanników złych sił, jest zniszczenia nas – jedynej nadziei ludzkości. Wystarczy, że wróg do nas dobiegnie i się zaczyna. Albo go przekupimy, albo przyjmiemy wyzwanie, a to już jest kwintesencja całej gry. Rozgrywki w M:TG nie będę opisywał, zwrócę uwagę tylko wzbogacone o przyjemne i wpadające w pamięć dźwięki oraz grafiki kart.

Magic: The Gathering pc

Oj często wracam do Shandalar, gdyż klimatu nie da się z niczym równać. W szczególności imponowało mi, połączenie gry przygodowej z karcianą. Mając także do dyspozycji wszelkie możliwe karty z kilku edycji M:TG, w grze możemy tworzyć unikalną talię bez żadnych ograniczeń. Praktycznie dzięki temu tytułowi, poznałem zasady gry w Magic: The Gathering i wciągnęło mnie po uszy. Najbardziej pamiętam ten moment, gdy zostaje się już dość potężnym czarodziejem. Czyli wygrało się wiele partii z napotkanymi stworami, które zaczynają nagle czuć przed tobą respekt i… po prostu zwiewają po krainie, gdy tylko się zbliżasz. Porównując to z początkiem, gdy startujesz jako zwykły „chłopek roztropek”, jest to bardzo przyjemny element gry, lecz wykonany w trywialny sposób. Po wygraniu trzech partii w karty np. z Wiedźmą, zaczyna ona uciekać przed bohaterem-twardzielem. Ale przyjemność i tak jest. Każda gra po pewnym czasie zaczyna się nudzić. Dlatego twórcy stworzyli ManaLink, czyli możliwość gry z żywym przedstawicielem gatunku ludzkiego, lecz już bez tego całego biegania. Pozostaje sama walka mano-a-mano.

Zagranie w starą M:TG może sprawić pewne trudności odnośnie dostępności produktu na rynku gier komputerowych, gdyż jest to produkt porzucony (abandonware) i został wycofany ze sprzedaży. Jeśli ktoś jest zainteresowany jednak skosztowaniem tego „ciacha”, proponuję odwiedzić stronę fanowską www.shandalar.net, gdzie znajdziecie kilka porad odnośnie możliwości uruchomienia, zapobiegnięcia bugom (polecam), zagrania oraz nawet połączenia się z innym graczem.

Nie docenisz nowego, jeśli nie poznasz starego. Obecnie na topie jest wydanie Duels of the Planewalkers 2012 (recenzja wkrótce), lecz nie docenicie tego produktu, jeśli nie znacie pierwowzoru. Więc Mości Panowie, łapiemy za łopaty i kopiemy. Gdy już wyciągniecie trumnę z napisem Magic: The Gathering zatrzymajcie się chwilę i dajcie się pochłonąć przez krainę Shandalar.

Michał „Liczmistrz” Bańka

O Autorze

Podobne Posty