Porobiło się nam niezłych premier w październiku. Na półkach sklepowych wylądowało już NBA 2k12, której wideo-recenzję możecie obejrzeć na innej podstronie, premierę miał również Rage, już za chwilę pojawi się Might and Magic VI: Heroes. Ja chciałem skupić się na tym środkowym tytule, w który miałem okazję już nieco pograć i przedstawić Wam krótki brief, jaki rozpocznie moje subiektywne przemyślenia na temat najnowszego produktu ID Software.

Ponad 50 minut instalacji to chyba nieco długo, jak na mój gust. Całkiem możliwe, że jest to spowodowane konkretnie zawalonym systemem, jaki ledwo zipie na moim komputerze, nie mniej jednak to naprawdę szmat czasu, który trzeba było jakoś wygospodarować. Gdy już odpaliłem grę, przywitało mnie naprawdę ciekawe intro, o tyle zaskakujące, o ile nie spodziewałem się tak spokojnego podkładu muzycznego, do sceny, w której asteroida uderza w ziemię, mocno haratając uprzednio po powierzchni księżyca. Wszystko wyszło jednak pięknie i nie ma się czego przyczepić, bowiem już samo intro opowiada nam dokładnie tyle ile powinniśmy wiedzieć na samym początku rozgrywki. Jesteśmy jednym z członków najprawdopodobniej mądrze wyselekcjonowanej grupy śmiałków, którzy z niewiadomych przyczyn (niewiadomych graczowi oczywiście) znaleźli się w przestrzeni kosmicznej, w momencie uderzenia meteorytu o naszą planetę. Co oczywiste, po lądowaniu na ziemi, okazuje się, że z całej załogi przeżyliśmy tylko my i kierując graczem do wyjścia dostajemy się do zupełnie nowego, post apokaliptycznego świata, który już na pierwszy rzut oka robi naprawdę dobre wrażenie.

Piękne tekstury, rozległość terenu widoczna niemal od razu oraz wartka akcja już na samym początku rozgrywki (szczegóły sobie podaruję, żeby nie psuć Wam zabawy) sprawiają, że na RAGE patrzy się przychylnym okiem. Niestety już w tym momencie pojawia się pierwszy zgrzyt, mianowicie dogrywanie się tekstur. Obrót naszej postaci doprowadza do sytuacji, w której najpierw widzimy je nieco rozmyte a po sekundzie (tudzież nieco mniej niż sekundzie) w pełnej krasie. Troszkę jest to denerwujące i zadziwiająco wpływa na ilość klatek na sekundę. Najprawdopodobniej spowodowało to automatyczne dopasowywanie się tekstur, zapisane w ten sposób w pliku konfiguracyjnym (dzięki Łukasz za info). Nie próbowałem tego jeszcze pozmieniać, ale chętnie się pobawię, jak tylko znajdę na to wolną chwilkę.

Nie ma sensu opisywać Wam szczegółowo fabuły czy elementów, jakie następują po sobie na początku gry, bowiem kompletnie zepsuje Wam to zabawę. Musicie wiedzieć jednak, że jeśli nastawiacie się na fajną strzelankę, w dobrym, starym stylu, z dodatkowymi elementami rpg, delikatnego craftingu i rozmów z NPCami, a wszystko okraszone typowo Mad Maxowym klimatem, to trafiliście w dziesiątkę. Gra jest naprawdę ładna i mówię to z pełną świadomością jej błędów technicznych, co więcej fizyka przeciwników, z jakimi przychodzi nam często walczyć jest wprost cudowna. Ich ciała reagują niemal perfekcyjnie na każdy oddany przez nas strzał, czy trafiliśmy w głowę, czy też ramię, czy w końcu w inną część. Kilka razy zdarzyło mi się odstrzelić danemu delikwentowi nakrycie głowy, które w sposób realistyczny odpada gdzieś na bok, innym razem byłem w stanie spowolnić jego bieg celując w kolana itd. Wciąga to bez dwóch zdań.

Postacie w świecie RAGE, choć miałem okazję do tej pory zwiedzić jedynie dwie osady i kilka pomniejszych lokacji, są absolutnie fantastyczne. Ich design, zachowanie, nawet głupi ubiór są tak różnorodne, że zostajemy wprowadzeni w super klimat, post apokaliptycznego świata, w którym każdy chce po prostu przeżyć kolejny dzień, nie martwi się o przyszłość planety czy to, w jaki sposób doszło do jej swoistego upadku. Ot codzienne życie i takie postawienie sprawy przez ID Software, jak najbardziej przypadło mi do gustu. Więcej informacji, gameplayów i innych interesujących bajerów z RAGE już wkrótce. Stay tuned.

O Autorze

Podobne Posty