Łukasz Orbitowski, mówiąc oględnie, nigdy nie zaliczał się do pisarzy poprawiających humor czytelnikowi. Czy to opowiadania, czy to dłuższe formy literackie, zazwyczaj po lekturze nie ma się zbyt pozytywnego nastroju. Sam autor w jednym z wywiadów stwierdził: „Tytuł jest znaczący, a całą książkę mam za fucka względem tych, którzy twierdzili, że moje powieści są smutne. Ta dopiero jest smutna!”. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zgodzić się z tym stwierdzeniem.

Szczęśliwa ziemia przedstawia historię pięciu przyjaciół, wychowujących się w małym miasteczku Rykusmyku gdzieś na Śląsku. Podczas jednej z ostatnich wspólnych imprez (większość ekipy wyjeżdża do większych miast na studia lub do pracy) młodzi mężczyźni decydują się zobaczyć, co kryje się w podziemiach lokalnego zamku – jak się później okaże, ta decyzja wpłynie na życie każdego z nich. I to niekoniecznie w taki sposób, w jaki by chcieli.

Bohaterowie spotykają się ponownie dopiero kilkanaście lat później. Problemy wieku nastoletniego ustąpiły miejsca codziennemu stawianiu czoła dylematom ludzi „w kwiecie wieku”. Wszyscy poza główną postacią – Szymonem – wyjechali, mając nadzieję nigdy nie wrócić. Wybrali różne ścieżki kariery, mieli odmienne pomysły na siebie, choć w gruncie rzeczy ich losy są do siebie boleśnie podobne. Słowa Charlesa Bukowskiego „Życie ludzi nie różni się aż tak bardzo – chociaż jesteśmy skłonni wierzyć w swoją niepowtarzalność” doskonale tu pasują. Ostatecznie wszyscy dawni przyjaciele zostają zmuszeni przez okoliczności do powrotu do Rykusmyku, gdzie feralna wycieczka do podziemi zamku zbierze swoje żniwo.

Książka jest „orbitowska” tak, jak tylko się da. Wiąże się to zarówno z zaletami: trafnymi przemyśleniami autora na okołoegzystencjalne tematy, wiarygodnymi psychologicznie postaciami (chociaż z uwagi na ilość bohaterów nie jest to tak wyraźne) i dobrym klimatem, co owocuje tym, że od Szczęśliwej ziemi ciężko się oderwać. Z drugiej strony, razi kiczowatość niektórych motywów powiązanych z fantastyką, nieco zbyt prosty język i niezbyt ciekawe opisy lokacji. Niemniej to dobra, wartościowa książka, którą pozostaje mi jedynie polecić.

 

Podobne Posty