The Last of Us: Remastered będzie grą świetną. Wiadomo to już teraz, bo ciężko byłoby sknocić genialną historię opowiedzianą w zeszłorocznej wersji. Jedynym, co budzi wątpliwości jest kwestia oprawy wizualnej, do tej pory nie otrzymaliśmy żadnego fragmentu faktycznej rozgrywki. Developerzy tłumaczą to przede wszystkim ograniczeniami serwisów takich jak YouTube – siłą nowej, zremasterowanej gry mają być przede wszystkim subtelne, kosmetyczne zmiany, które przy krótkich gameplayach, do tego odtwarzanych online mogą okazać się trudne do zauważenia. Co innego na dużym ekranie, siedząc wygodnie na kanapie…

Na szczęście dziś otrzymaliśmy trochę informacji. Potwierdziło się to, czego większość osób się spodziewała – gra będzie działać w rozdzielczości 1080p przy płynnych 60 klatkach na sekundę. Przypominam, że wersja na PlayStation 3 działała w 720p, a więc skok wizualny powinien być widoczny na pierwszy rzut oka. Koniec z ostrymi, poszarpanymi krawędziami!

Co ciekawe, w grze pojawi się opcja zablokowania płynności gry na poziomie 30 klatek. Dlaczego? Cóż, to pytanie zadajcie gamingowym hipsterom, bo akurat ja jestem zwolennikiem stałych 60 fps’ów – gra wygląda i działa wtedy znacznie lepiej, a samo celowanie jest dużo płynniejsze i bardziej precyzyjne. Zdarzają się jednak osoby, dla których 30 klatek na sekundę oznacza bardziej filmowy klimat i po prostu lepsze wrażenia z gry, dobrze więc, że developerzy uwzględnili ich potrzeby.
Gameplay ma pozostać praktycznie bez zmian – no, może poza drobną zmianą w sterowaniu – za celowanie i strzał odpowiedzialne będą teraz spusty – L2 i R2. Również tutaj dostajemy jednak opcje „starych” ustawień, czyli L1 i R1, tak jak w oryginale.

Na koniec złe wieści – posiadacze wersji PS3, zarówno pudełkowej, jak i digitalowej nie mają co liczyć na jakąkolwiek zniżkę. Cena na szczęście jest przyzwoita – 189 zł za solidnie zapowiadający się remaster jednej z najlepszych gier zeszłego roku, w dodatku z wszystkimi DLC to moim zdaniem dobry deal…

O Autorze

Zapalony gracz od kilkunastu lat (tak, zaczynałem w bardzo młodym wieku ;)). Ulubiony gatunek? To dla mnie bez znaczenia, jestem w stanie docenić każdą grę, jeśli faktycznie ma ona coś do zaoferowania, nie znoszę jednak odcinania kuponów od znanych marek - kolejne części Call of Duty nie są dla mnie. ;)

Podobne Posty