World of Warcraft to międzynarodowy fenomen. MMORPG wypuszczone przez firmę Blizzard w 2005 roku stało się absolutnym hitem i prawdziwą kurą znoszącą złote jajka. Pomyślcie tylko – płatna gra + płatne dodatki + comiesięczny abonament, a mimo tych kosztów, miliony osób w ten tytuł grały i grają po dzień dzisiejszy. Coraz częściej widuje się jednak proroctwa, wedle których grę czeka naturalna śmierć. Czy to oznacza, ze popularny WoW powinien udać się na zasłużoną emeryturę?

Jednym z najczęstszych argumentów, którym tłumaczy się nadchodzący koniec niekwestionowanego króla MMORPG’ów jest spadek ilości graczy, który notowany jest praktycznie każdego roku. Nie oznacza to jednak, że w grze świeci pustkami, w Azeroth nadal udzielają się miliony osób, więc ubywające dziesiątki, a nawet setki graczy robią różnice jedynie na papierze – w grze tak naprawdę niewiele się zmienia. Daje to jednak sporo do myślenia – gra niewątpliwie traci na popularności i powodów takiego stanu rzeczy jest kilka.

Przede wszystkim, twórcy gry postawili na skupienie się na graczach casualowych. Pamiętam, jak grając w podstawową wersję gry, bez żadnych dodatków robiło się z gildią 40-osobowe raidy, takie jak Molten Core. Walki bywały niesamowicie ciężkie, ale też satysfakcjonujące, a radość z pokonanego bossa była nawet wtedy, gdy nie udało się zgarnąć za to żadnego przedmiotu. Wyprawy do najcięższych lochów trwały nie kilka godzin, ale nawet kilka dni – co wieczór zbierało się ekipę, a następnie na 3-4 dni uparcie próbowało się położyć kolejnych przeciwników. I tak parę dni w tygodniu, do kolejnego resetu. Jak wygląda to dzisiaj? Cóż… odpalamy Raid Finder, w 10-15 minut znajdujemy grupę, a w około godzinkę jest już po wszystkim, a my najpewniej cieszymy się nowymi przedmiotami. Oczywiście możemy skorzystać z normalnych raidów, nie w uproszczonej wersji, czy nawet heroików, ale na dobrą sprawę i tak są one znacznie prostsze, niż kilka lat temu. Co ciekawe, chociaż teoretycznie upraszczanie gry powinno przyczynić się do WZROSTU jej popularności, to miało to całkiem odmienny skutek. Dlaczego? Ciężko powiedzieć, ale wygląda na to, że gracze MMO liczą jednak na jakieś wyzwania.

Druga sprawa, to monotonia. World of Warcraft jest grą ogromną, ale po pewnym czasie zaczyna zwyczajnie nużyć. Jasne – dodawane są nowe questy, przeciwnicy i lokacje, ale na dobrą sprawę w każdej z nich robimy to samo. Mechanika od czasu premiery pozostaje niezmieniona i to widać. System walki, w porównaniu z innymi, współczesnymi produkcjami również kuleje i jest najzwyczajniej w świecie nudny i kompletnie niczego od nas nie wymaga. Podczas gdy Tera Online czy Guild Wars 2 posiada aktywne uniki, a Wildstar kapitalny system oznaczania miejsc ataków naszych i przeciwnika, World of Warcraft nadal opiera się na rotacji kilku podstawowych umiejętności – te zresztą zostają coraz bardziej ograniczane i po dawnych, rozbudowanych drzewkach talentu i umiejętności nie ma już śladu…

Rzecz trzecia, czyli oprawa wizualna. W przypadku 9-letniej gry ciężko liczyć na piękną grafikę i WoW jest na to dobitnym przykładem. Pomimo zastosowania nieco komiksowej estetyki, gra i tak zdążyła się już naprawdę mocno zestarzeć. I chociaż nie jestem osobą, dla której to właśnie grafika jest najważniejsza, to jednak w porównaniu z współczesnymi MMO świat Warcrafta nie ma się czym pochwalić.

No i na koniec – rosnąca konkurencja. To już nie te czasy, gdy World of Warcraft był jedynym sensownym wyborem i prawdziwym wyznacznikiem tego, jak ten gatunek powinien wyglądać. Gracze mają do dyspozycji masę produkcji, zarówno darmowych, takich jak Tera Online, Rift, Lord of the Rings Online i Neverwinter, jak i płatnych, wśród których ogromnym zainteresowaniem cieszy się świetny Wildstar (przez wielu nazywany zresztą nowszą wersją World of Warcraft w realiach sci-fi) oraz The Elder Scrolls Online.

Czy wszystko to oznacza, że koniec World of Warcraft jest bliski? Nie! Gra mimo wszystko radzi sobie świetnie i wygląda na to, że dopóki twórcy będą ją wspierać i wypuszczać kolejne aktualizacje, to tak długo znajdą się osoby nią zainteresowane. Jasne, wszystkie wymienione przeze mnie argumenty są istotne i rzeczywiście wpływają na obniżenie się popularności gry, ale wystarczy wspomnieć tylko o zapowiedzianym na ten rok dodatku, Warlords of Draenor, zawierającym sporo nowej zawartości, która nawet jeśli nie wprowadzi żadnych dużych  i istotnych zmian to i tak zachęci setki tysięcy graczy do odnowienia subskrypcji i ponownego wkroczenia do świata Azeroth. I tak, interes będzie się kręcił najpewniej jeszcze przez kilka, najbliższych lat.

O Autorze

Zapalony gracz od kilkunastu lat (tak, zaczynałem w bardzo młodym wieku ;)). Ulubiony gatunek? To dla mnie bez znaczenia, jestem w stanie docenić każdą grę, jeśli faktycznie ma ona coś do zaoferowania, nie znoszę jednak odcinania kuponów od znanych marek - kolejne części Call of Duty nie są dla mnie. ;)

Podobne Posty